Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 września 2016

Sobotni wieczór i niedziela :)

Hejka Kochani!

Wczoraj na wieczór naszła mnie ochota na stworzenie jakichś figurek 3D robione techniką Quillingu.
Spędziłam nad tym w sumie z przygotowaniem i sprzątnięciem ponad 3h.

Znalazłam jakieś fajne figurki, które miałam już w planie zrobić - poszłam na całość i ze zdjęcia - patrząc i kombinując, bez podpowiedzi - sama stworzyłam te oto dwa cudeńka:




Mam nadzieję, że wydają się chociaż trochę podobne do czegoś :D
Ten zielony stworek to żółwik - w oryginalne ma ogonek, ale z niego zrezygnowałam. 
Natomiast fioletowe cudeńko - to zwyczajnie ufoludek/kosmita czy stworzenie z innej planety :)

Tak wiem... Takie małe, wydaje się banalne - ale ja to muszę wybrać kolorki, coś się tam popsuje... Uczę się na błędach - wiem jak już zrobić "coś" nieco solidniej :)
Uwierzcie, że to tylko wygląda zapewne na 15 minut roboty...
Zapewne za X czasu, tak szybko będę mogła to robić :D

Dziś natomiast był ciąg dalszy porządków.
Zabawa z chomiczkami... :)



Przy okazji, od razu Wam powiem, że z siostrą(ma własnego chomiczka, w swojej klatce) kupujemy specjalną watę dla chomików. One robią z nią co chcą. Albo się bawią, albo wyciągają z domku i robią sobie "kryjówkę", albo zwyczajnie wpychają się wszystkie 3 do domku i śpią w ciepełku.
Od góry ich imiona: Grubasek, Szkrabek(Szaruś) i Kreska.
Grubasek jest największym Zaczepiakiem.
Biega jak szalony.
Mija ich rok odkąd są z nami.
Troszkę gryzą, ale posiadanie ich ma też plusy.
Gdy tylko podchodzę do klatki po pracy - budzą się i przybiegają pod drzwiczki.
Gdy je otwieram, przewracają się na plecki - by je drapać po brzuszku.
Są przeurocze! :D

Dziś zapewne - bo mam już plan, zrobię jeszcze jakieś cudaczki z papieru.

Chciałam Wam również podziękować za:
* Obserwowanie
* Komentarze
* Wyświetlenia (zbliżamy się do 2000!)

Na wszystkie komentarze staram się odpowiadać, możecie zostawiać swoje linki z blogami - też odwiedzę zapewne i pozostawię po sobie ślad :)
Obserwowania również najpewniej odwzajemnię, bo Wasze blogi są naprawdę ciekawe! :)
Życzę Wam miłej niedzieli!

sobota, 17 września 2016

Sobooota :)

Hejka Kochani!

Zapewne każdy z Was delektuje się czasem wolnym, z racji weekendu. 
No... może większość z Was - niektórzy w soboty pracują, ale... już jutro macie wolne! :D

Słońce na dworze świeci, wiec to dobry pretekst do tego by mimo braku jakichkolwiek sił - wyjść na dwór, przespacerować się ze znajomymi, rodziną, najbliższymi.
Spacer do najbliższego parku/jeziora/rzeki/kanałku - miejsce, które ukoi nasze myśli i da ciszę na łonie przyrody...
Polecam wszystkim - obowiązkowo! :D

 Mi sobota zlatuje błyskawicznie, to zakupy, śniadanie, obiad, zaraz zabieram się za sprzątanie biurka - bo w tygodniu przez pracę brak siły i czasu na coś takiego :)

Dostałam już grafik na następny tydzień i wygląda on mastępująco:  
*Pon: 9:30-17:00
*Wt: 9:00-15:00
*Śro: 15:00-22:00 (!)
*Czw: 9:00-14:00
* Pt: 15:00-21:00(!!!)

No cóż... mój weekend w następnym tygodniu zacznie się znacznie później,ale przynajmniej nie będę musiała wstawać ok 5:40, aby zdążyć na 8 :)
Pierwszy oficjalny tydzień w pracy zleciał.
Myślę, że dość szybko, ale to pewnie przez te przejazdy... po 1,5h w każdą stronę.
Ostatnio jednak przemyślałam i spróbuję jeździć pociągiem.
Dwa razy pojechałam na próbę(wracając już do domu) - owszem korków nie było, jeszcze tego by brakowało... 
Jednakże podziemiami trzeba przejść z dobre 1,5km - pomijam fakt, iż wychodziłam 2/3 błędnie.
A autobus, wlókł się jak nie wiem co... z samego centrum do domu kolejne 45 minut...
Jednakże jazda pociągami WKD - jest dla mnie czymś zupełnie nowym, bo nigdy z nich nie korzystałam. 
Tak więc, nowe widoki, nowa przygoda, nowe miejsca i przygody związane z próbą przejścia przez labirynt korytarzy i wyjścia odpowiednim wyjściem. 

Uwielbiam żelki! Nie wiem w sumie czy o tym kiedykolwiek pisałam... :)
Szalone pomysły w mojej głowie - to norma, nie pytajcie :P 

Życzę Wam miłego weekendu i korzystajcie z pogody!

piątek, 16 września 2016

Luźny post... :)

... z pozostałymi zaległościami :) 
Hejka Kochani!

 Z wakacji skorzystaliśmy troszkę... I pojeździliśmy po Polsce.
Nocowaliśmy pod namiotami - odwiedzając siostrę na obozie harcerskim w pobliżu Grudziądza.
Pogoda nam dopisywała, wiec sporo spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy zamki i jeździliśmy po okolicy - robiąc dłuuugie spacery :)



Ostatnie zdjęcie przedstawia... JEDNOROŻCA! 
I niech mi ktoś teraz zaprzeczy, że one istnieją :)
Strasznie śmieszne zwierzątko, z rogiem na głowie :)
__________________________________________________________
Byliśmy również w Górze Kalwarii i okolicach(Kozienice - polecam pierogi domowej roboty, wedle tradycji jednej z rodzin - przepyszne!):


 _____________________________________________________________________

Z chłopakiem z kolei wybraliśmy się na defiladę z racji święta Wojska Polskiego.
 Trochę nas deszcz zaskoczył - ale dzień bez przygód to dzień stracony :D



Tak więc wakacje to nie tylko praca i nauka :D
To był również czas jeżdżenia po Polsce, odkrywania nowych miejsc jak i odwiedzania starych.
Wakacje to po prostu dobry argument na to by gdzieś wyjechać i na bok odłożyć pracę/szkołę/problemy :)

Miłego dnia Kochani!

środa, 14 września 2016

Bieżące sprawy :)

Hejka Kochani!

Piszę do Was, gdyż jako że jest środek tygodnia - znalazłam czas. Dziś pracuję na popołudnie. 
Pogoda mimo, że mamy wrzesień zaskakuje chyba nie tylko mnie.  Piękne słońce od rana do wieczora, lekki, przyjemny wiaterek i na termometrach piękna 25-32 stopnie! :D
Szkoda, że słonce już świeci znacznie krócej niż jeszcze miesiąc temu... Gdy wracam z pracy najczęściej już się ściemnia. 

Muszę się Wam pochwalić że obecna lokalizacja mojej pracy znajduje się bardzo blisko lotniska.
Kocham samoloty - uwielbiam patrzeć jak startują, lądują. 
Gdy wychodzę z budynku, często się zdarza że właśnie jakiś startuje - jest tak nisko, że zapiera dech w piersiach. Nigdy mi się to nie znudzi! Od małej, uwielbiałam jeździć w pobliżu lotnisk i przyglądać się samolotom :)

Co do mojej pracy?
Czas mija bardzo szybko, ludzie są naprawdę przyjaźni, jest dużo śmiechu.
Cieszę się, że skorzystałam z okazji i nie poddałam się, mimo trudnych początków. 
Szkolenie naprawdę było bardzo trudne.

Wracając zazwyczaj mogę obserwować zachodzące słońce :)



Tymczasem, uciekam dalej się szykować i życzę Wam miłego dnia! :) 

niedziela, 11 września 2016

Quilling - czyli coś na zabicie czasu :)

Hejo!

Dzisiejszym tematem będzie Quilling.
Co to jest, jak się za to zabrać oraz efekty pracy osoby kompletnie "zielonej".
Zapraszam do czytania! :)

 Na początek może, co to jest Quilling?
*Myślę, że odpowiedź napisana moim językiem będzie nieco bardziej  jasna w odbiorze.
 Quilling to jeden z rodzaj technik plastycznych gdzie za pomocą wąskich paseczków(w różnych kolorach), odpowiednio zgiętych/zwiniętych i ewentualnie sklejonych - tworzy się ozdoby z papieru.
Zabiera dość dużo czasu(przynajmniej mi jako początkującej :D Jednakże jest to czas spędzony na czymś, dzięki czemu możemy oderwać się od szarej codzienności. Można pokombinować, a małe zestawy, pozwalające na zapoznanie się z tą techniką nie są drogie. 
Paseczki do Quillingu - możemy kupić już za kilka złotych. Do tego potrzebujemy najlepiej jeszcze:
- igły do Quillingu
- kleju w płynie(najlepiej przeźroczystego)
 i zapału do pracy oraz motywacji i pomysłów w głowie :)

Dodatkowo po wdrożeniu i zainteresowaniu - polecam dokupić/zaopatrzyć się w nieduży kawałek korkowej tablicy i zwykłych igiełek + ew. szablon średnicy kół. 

Skąd pomysł, by się tym zainteresować? 
Zbliżały się imieniny mojego chłopaka, wypatrzyłam już wcześniej przepiękną kartkę - która tak strasznie mi się spodobała ze względu na technikę, którą została wykonana.
Zainteresowałam się tym, poszperałam w internecie i wpadłam na pomysł że w sumie... mogłabym sama taką wykonać! Skoro tak lubię plastyczne prace - to czemu by nie spróbować?
 Przepatrzyłam kilka kursów, poczytałam troszkę, obejrzałam filmików na yt i przejrzałam liczne obrazki dostępne w internecie. Zabrałam się do pracy... i tak wykonałam swoją pierwszą kartkę techniką Quillingu w... 5h! Bardzo się starałam, efekt jak dla mnie bomba, ale cierpliwość została wystawiona na próbę. Kilka tygodni później, usiadłam z siostrą i nauczyłam ją - zrobiłyśmy kilka kwiatków. W wolnej chwili na pewno do tego wrócę - mam już upatrzony kolejny pomysł, jeszcze bardziej zaawansowany.

 Etapy powstawania kartki:




 I efekt końcowy:


W tle widać zestaw kolorowych paseczków - wystarczy dobrać odpowiednie kolory; oraz schemat średnicy kół - by wychodziły wielkościowo jak najbardziej podobne do siebie :)
Używałam wykałaczki by klej umieszczać na paseczkach jak najbardziej precyzyjnie.
Pomysłów było kilka, jednakże największym problemem był dobór kolorów, z tak bogatej ich ilości :D

Polecam wszystkim bardzo serdecznie, można samodzielnie tworzyć przepiękne kartki urodzinowe/imieninowe, zaproszenia czy też ozdabiać pudełka. Można również tworzyć bardziej zaawansowane prace - 3D, którą również i ja zamierzam się podzielić z Wami gdy tylko znajdę czas na jej stworzenie.

Podziel się!
Prowadzicie może jakiegoś bloga o Quillingu, bądź stworzyliście notkę wraz ze swoją/swoimi pracami? 
Podawajcie linki - odwiedzę na pewno, być może czegoś się nauczę nowego, bądź będę mogła się wzorować na Waszych pracach!
Jeśli zamierzacie dopiero wziąć się za coś takiego - również proszę o info apropo efektów :)

Powodzenia Kochani!

sobota, 10 września 2016

Nadrabianie zaległości! =)

Hejka Kochani!
Tydzień, a w zasadzie to nawet dwa - zleciały błyskawicznie.
8 dni szkolenia w nowej pracy + 2 dni szkolenia praktycznego
 Czasu nie było za wiele, spotkania z chłopakiem zapełniały dni całkowicie :)

Szkolenia miałam w 3 lokalizacjach w Warszawie. Ostatecznie pracę mam w ostatniej - do której dojazd mi w godzinach szczytu zajmuje ok 1,5h(normalnie w granicach 45 minut - dwoma autobusami). Wrażenia z pracy są mega pozytywne. Pracą prawdopodobnie zaliczę również staż. Ludzie cudowni, zaplecze kuchenne, "góra" bardzo człowiecza, a sam biurowiec również dość nowoczesny :)

Zdjęcia z pierwszej lokalizacji, gdzie było mi dane spędzać przerwę:




Patio znajduje się wewnątrz "gmachu" i jest pod gołym niebem :)

Druga lokalizacja mieściła się już w wieżowcu, przepiękne widoki podczas przerw obiadowych.
Trzecia - obecna, jest zadbana, na uboczu w spokojnej okolicy.


Zdarzało mi się wracać piechotką do domciu - w ramach spacerku, jako odstresowanie po dniu, odprężenie po przyjętej ogromnej ilości informacji w ramach szkolenia.




Gdy pogoda pozwalała i czas - wybieraliśmy się z Moim do parku Skaryszewskiego/Kamionek, czasem Balaton (jeziorko).



 Wczoraj również padło na Starówkę/Podzamcze i Fontanny oraz przecudowne Bulwary - gdzie można odpocząć od zgiełku miejskiego jak i całym tygodniu pracy/nauki :)
Wczoraj było dość ciekawie, gdyż środkiem Wisły wraz z nurtem płynął sobie... ŁOŚ! Przez pewien czas towarzyszył mu kajakarz z aparatem fotograficznym, następnie po interwencji Straży Miejskiej - płynął sobie dalej sam. Pierwszy raz widziałam coś takiego - i szczerze, było to dla mnie bardzo zabawne! :) Zwłaszcza gdyż byłam pewna, że to zwykła kłoda z gałęziami. Łosie w Warszawie nie są rzadkością - Kampinowski Park im się czasem nudzi i wolą pozwiedzać okolicę.
Możliwości aparatu niestety nie pozwoliły na dobre ujęcie - jednakże nad tym pracuję i postaram się o coś nieco lepszego :) 

 W ten weekend po nadrabiam zaległości, napiszę posty, które będą się automatycznie pokazywać z czasem :)

Dziękuję za tak liczne odwiedziny, a zwłaszcza za komentarze - na które uwielbiam odpisywać, wymieniać się doświadczeniami czy poglądami w pewnych sprawach.

 Miłego weekendu Kochani! =) 

 Edit:
11.09.2016 pojawi się post o 9:00 dotyczący Quillingu.
 12.09.2016 pojawi się post o 9:00 dotyczący organizacji na studiach + mały, wszystkim znany: "Back to school".
Gdy będę mieć czas - będę pisać posty i wrzucać je jako zaplanowane na następne dni :)  

niedziela, 28 sierpnia 2016

Piątek & weekend - duuużo informacji! :D

Hejo Kochani! :)

Jestem taka szczęśliwa!


Cóż na początek? Szukałam nieco innego stażu, który by mi bardziej odpowiadał pod względem zaliczania stażu jak i zdobywania doświadczenia. Minął tydzień od wysłania CV i szczerze zapomniałam już o tym. I tak o to spontanicznie w czwartek na wieczór otrzymałam telefon z dość znanej i renomowanej firmy z... informacją na temat spotkania rekrutacyjnego w piątek :D 
Parę zawirowań było, na początku zrezygnowałam, po czym oddzwoniłam i zadecydowałam że jednak... podejmę się tego! :) 
Okolica, wnętrze biurowca... - PRZEPIĘKNE! 
 

 Mnóstwo zieleni - mimo, iż to okolica samych biurowców.

Mnóstwo kolorów, harmonia, cisza... 
Jakbym miała kiedykolwiek opisać swoje wymarzone miejsce pracy - opisałabym dokładnie w taki sposób, który przedstawił by obraz który był mi dane zobaczyć! 
Rozmowa przebiegła w gronie 4 osób, wszystkie nieco starsze ode mnie bo w wieku 22-23 lata.
Trzeba było udzielać się w grupowej dyskusji, w "burzy mózgów", a także zapamiętać jak najwięcej, najciekawszych liczb i informacji z puszczonego filmiku.
 Około 15:30 - otrzymałam telefon zwrotny z informacją, iż... udało mi się!!!
Dawno się tak nie cieszyłam, bo wyszło to spontanicznie, było super a jeszcze dostałam pracę w takim miejscu!
Od poniedziałku zaczynam szkolenie, które ma trwać 2 tygodnie(10 dni roboczych), dziennie po 7-8h. Za szkolenie będą mi płacić - heh :)
Następnie dwa tygodnie pracy, prawdopodobnie - taka jest myśl, iż będę kontynuować pracę w czasie roku akademickiego, nie będzie to tak proste gdyż będę musiała wyrabiać 120h/msc.
Po 3 miesiącach, można starać się i brać udział w wewnętrznych rekrutacjach na inne stanowiska/miejsca, wybierać swoją ścieżkę kariery - zapowiada się naprawdę ciekawie.
Będzie ciężko - ale o to chodzi - wtedy nie jest nudno :D

Przy okazji mogłam wracając do domu - wstąpić do wieżowca i taką o to fotkę pstryknąć:

 16 piętro, widok na Warsaw Spire :)

Weekend, natomiast spędziłam z rodzinką nad rzeką Świder oraz licznych spacerach.
Korzystaliśmy z uroków lata i ostatnich tak gorących dni - ostatnie podłapanie brązu na skórze :)


 Wieczorny spacer po okolicy(mojej ulubionej...) również zaliczony:


Dłuższe spacerki (sobota - ok 13km, niedziela - ponad 15km):


Poranna praca daje w kość, zwłaszcza gdy... się na nią idzie śpiąc po 4/5h :)
Ostatnio było jeszcze więcej pracy i trzeba było zostać nieco dłużej, a później zrobić dobre wrażenie na rozmowie rekrutacyjnej.
Zobaczymy jak będzie w ten poniedziałek :)

Maraton od 5:00 do skończonego szkolenia - jutro będzie dla mnie wyzwaniem, ale warto - tak myślę :)

Zaległe posty, nadal wiszą - ale pamiętaaam :D

A w nich...:
* Pielgrzymka
* Wypad pod namioty
* Powrót do szkoły... czyli STUDIA, przygotowania, zakupione przedmioty + organizacja(bo wrzesień cały to praaca, wiec brak czasu)
*Quilling 

Tak więc, trzymajcie kciuki za pierwszy dzień szkolenia + życzę spokojnego wieczorku i dobrze przespanej nocki!

wtorek, 23 sierpnia 2016

Wtoorek + studia i inne aktualności

Hejo Kochani!

 Minął wtorek. Po deszczowym poniedziałku się rozpogodziło i dziś można było spokojnie ubrać krótsze spodenki - co mnie bardzo cieszy, bo kocham ciepło i słoneczko :)

2h 15minut, bo tyle trwała moja praca w poniedziałek rano(musiałam się zjawić już o 5:45), zleciała szybko. Jak zawsze stres przerastał co najmniej kilkaset razy to z czym miałam tam do czynienia. Ludzie wbrew pozorom mili, rzeczy do zrobienia było miliony, uwijać się trzeba było szybko - jednakże nie było to ciężkie. Wymagało raczej aktywności fizycznej(przenoszenie, kucanie, latanie tu i tam - parę km się zrobiło, może kilkanaście).

Zakupiłam wczoraj dwa przeurocze zeszyciki na uczelnię. Takie "lepsze", by cieszyły oko podczas zaglądania do czarnej magii zapisanej w nich...
Padło w tym roku na ten 3 semestr na "Zastosowanie mechaniki". 
'To wcale nie jest tak, że brzmi strasznie, że może jest trudne, skomplikowane czy choćby ma coś wspólnego z fizyką(którą to już miałam rozszerzoną w liceum). Ogólnie to tak tylko sobie ten jeden z zeszycików sprawiłam na owy przedmiot...' - tak to sobie powtarzam, może uwierzę w końcu.

Przedmioty w tym roku są naprawdę interesujące. 
Przerażają i ciekawią jednocześnie - cudowne uczucie.
3 semestr informatyki, ta "szczęśliwa" mechanika, statystyka, jakaś logika formalna nawet znalazła swoje miejsce, a trochę o przestrzeni i jej zagospodarowaniu, reszta już taka dosyć wiadoma.

Zaopatrzyłam się w nowe zakreślacze - bardzo mi pomogły na 1 roku. 
Post odnośnie mojej organizacji na rok akademicki w niedługim czasie udostępnię.

Dziś również zakupiłam nową lampkę na biurko - pokój jest utrzymany w kolorach fiolet-zieleń.
Zmiana lampki z koloru niebieskiego na zielony naprawdę była bardzo dobra.
Zielony ponoć uspokaja - może coś w tym jest :)

Generalny porządek całego pokoiku dobiega końca - zajmuje to już prawie 9 dni (kilka dni przed pielgrzymką, kilka po). Porządek i segregacja rzeczy ze studiów(notatki, książki), małe przemeblowanie, zmiana miejsc kilku większych przedmiotów, przemieszczenie klatki chomików, więcej miejsca na biurku. W ciągu roku nie mam na to za bardzo czasu.

Z dodatkowych aktualności to informacja od pani ze stażu. Miała się ze mną skontaktować wczoraj w sprawie miejsca dla mnie na wrzesień. 
[Dla przypomnienia, praktyki miałam odbywać w lipcu, ale z powodu potrącenia musiałam przełożyć na później]. 
I tak swój pierwszy dzień stażu wraz ze szkoleniem zaczynam 29.08.
Będzie ciekawie, bo boję się jak nie wiem co. Znów lęk bierze górę. Zależy mi na tym by mieć już zaliczone to w tym roku, a na przyszłe wakacje poszukać sobie pracy na umowę na 3msc.(widziałam takie wraz z wymaganiami i to byłby bardzo dobry krok w stronę kariery).
Z drugiej strony próbuję sobie powtarzać, że to tylko ludzie, tylko staż(jak się nie uda może wykombinuję coś w ciągu roku akademickiego?).
Zaczynam o 10, z rana zapewne trafi mi się za dod praca od 6-8, więc będę w biegu i od 5 na nogach, jak na 1 dzień w teoretycznie nowym miejscu(byłam tam tylko raz na rozmowie rekrutacyjnej) nie widzę tego w kolorowych barwach. 
Musi być dobrze i koniec! 

Jutro ma być nieco chłodniej, ale od czwartku na nowo cieplutko. W weekend nawet 30 stopni!
Plany na sobotę to jakiś grill nad rzeką lub wypad do Sandomierza - tak czy siak nie ma nudów.

Od jutra biorę się chyba za ang i/lub kolorowanki/Quilling(o którym mogłabym Wam trochę opowiedzieć, jak zawsze zresztą, hah :D)

Co do ang - też muszę się Wam pochwalić, tzn jakie cudeńko znalazłam i na pierwszy rzut, a nawet 2 i myślę że 3 okiem - polecam już w tej chwili :)
Zobaczę jutro, gdy zacznę na serio i wtedy zdam relację już nieco obiektywniejszą.

Tak, tak o postach zaległych pamiętam i intensywnie nad nimi myślę, nad ich organizacją by wypadła jak najlepiej :)

Miłego wieczoru Kochani i dobrej nocki! :)

niedziela, 21 sierpnia 2016

W końcu post!

Hejo Kochani!

Tak, tak - w końcu post. Wróciłam do świata żywych, heh :D

W najbliższym czasie - nadrobię zaległości, bo sporo się działo, a to też trzeba jakoś ogarnąć.

Dziś notka z bieżących spraw, a też jest ich trochę :)

Dzisiejszy dzień był bardzo duszny i zakończył się ulewnymi deszczami - od jutra z powrotem powracają opady i chłodne dni.

Jutro(tak wyszło z czego się cieszę... :D) zaczynam nową pracę dorywczą. Udało mi się zdobyć taką, którą mogę pogodzić z prawdopodobnie rozpoczynającym się stażem we wrześniu oraz dwiema pozostałymi dorywczymi pracami. Urok w owej pracy tkwi w godzinach, mianowicie - 5:50-8:00/8:30. Nic piękniejszego niż wstawać tak rano, bo ok 5 :D Ależ przecież... kto mówił że wakacje są od odpoczynku? Phi :P

Szczerze, gdy nie miałam zajętego całego dnia - trochę mi brakowało tego "zabiegania".
Nowe miejsce, nowe doświadczenie - zobaczymy co z tego wyniknie :)

Dodaję zdjęcie z wczorajszej wycieczki(spontaniczne wypady z rodzinką są naprawdę niesamowite, pogoda dopisywała).

~ Gmina Kozienice ~

 Życzę Wam miłego wieczorku i spokojnej nocy!
Dobranoc Kochani!  

piątek, 22 lipca 2016

Rekreacja, sport i przyjemności :)

Hejo! :)

Na początek pozytywne zdjęcie:

 “Miłość rozwija się w dawaniu. Tylko przez dawanie innym możesz powiększyć swoje zasoby.”
    Brian Tracy
________________________________________________________________________________

Po wycieczce rowerowej - zaczęłam sezon sportowy, czyli rolki i rower w ruch, pełną parą! :)



Kurs konwersacyjny z angielskiego, dobiegł końca - niestety, strasznie mi się spodobał!
Polecam wszystkim, zwłaszcza nieśmiałym - to kolejny krok w przód :D

Oczywiście wykonałam milion zdjęć, które odpowiednio selekcjonuję - by wrzucić tutaj te najpiękniejsze, bądź najbardziej dla mnie wartościowe :)

Chłopak do mnie przyjechał na jeden dzień, złożyć papiery na ostateczna uczelnię - wyszło tak... że... będziemy studiować na tej samej! To dopiero będzie :D
Jak przyjechał to pospacerowaliśmy... pół Warszawy zmierzyliśmy.
Ponad 15km wyszło na piechotkę, ah... :)






Byliśmy na Starówce, na Bulwarach Wiślanych, odwiedziliśmy dach Centrum M. Kopernika, fontanny na Podzamczu, stadion, a później spacer wzdłuż Wisły(nie ominęły nas miejsca do ćwiczeń czy huśtawki - było przecudownie, a pogoda jak była na początku dnia brzydka - tak zmieniła się w słoneczną(w ciągu dnia) i się utryzmywała, aż do pięknego zachodu słońca!).

Z rodzinką też się chodziło na spacerki po okolicy(bliższej/dalszej).
Jedno z moich ulubionych miejsc w okolicy.
Po "odświeżeniu" i zagospodarowaniu lepiej terenów zielonych, to miejsce naprawdę stało się synonimem przyjemności, relaksu i chwili odetchnienia.


Co z wakacji? Spontaniczne wypady to nasza specjalność rodzinna :)
Jutro rano wyjeżdżamy na Mazury na 2/3 dni pod namioty, za tydzień prawdopodobnie załatwiam wyjazd do Gdańska(ah... co do Gdańska, a w sumie całego Trójmiasta - będzie osobny post... miejsce wspomnień... uwielbiam je odwiedzać, jest mi bardzo bliskie - wręcz jak Warszawa, w której się urodziłam i mieszkam).

Pogoda ma dopisywać, więc w sumie - jak najwięcej trzeba wykorzystać ten wolny czas :)

Kochani..., spokojnej nocy Wam życzę! :) 

wtorek, 5 lipca 2016

Pół roku; nauka pełną parą! - żartowałam :D + moje paplanie


Hejo! =)

Tryska ode mnie taką pozytywną energią, że szok! Aż sama nie mogę uwierzyć, bo jeszcze wczoraj było bardzo nerwowo, dlaczego? Zaraz Wam napiszę :)

Poniedziałek (04.07.2016r.)

 Wybrałam się wczoraj z rana z siostrą - zapisać się na angielski, następnie dokupić ostatnie rzeczy na jej obóz harcerski. 
W końcu się udało - niestety w innej lokalizacji niż początkowo myślałam, gdyż musiałabym jeszcze czekać, a zależy mi na czasie(by kurs skończył się jeszcze w lipcu). Zapisałam się na kurs konwersacyjny, mój poziom angielskiego w teorii jest opanowany, jednakże praktyka - rozmowy, leżą. Zajęcia mam dwa razy w tygodniu po 3h, dojazd wręcz idealny(lepszy niż w pierwotnej lokalizacji). O tym już nieco później :)


Następnie udałyśmy się ponownie na spacerek, zahaczyłyśmy o jeden sklep.
Takie śliczne sweterki(rozpinane na guziczki) były w kropeczki, cały czas się waham czy sobie jednego nie kupić - idealnie by pasował do jeansów, ah...


W oczy wpadły również przeurocze ubranka dla niemowląt. 
Zawsze są takie delikatne, stonowane, słodkie i takie pozytywne!



Dzień mijał na pomocy przy pakowaniu(dziś siostra z rana wyjechała). Stres zaczął się we mnie budzić, gdyż:
1. Wiem, że pielgrzymka będzie dla mnie wyzwaniem, a pomagając siostrze - po prostu czułam większą presję z tego powodu.
2. Kurs angielskiego, jestem dosyć nieśmiałą osobą, więc zapisanie się na kurs, gdzie trzeba cały czas rozmawiać z obcymi ludźmi - był dla mnie kolejnym krokiem w przód.

Tak więc dla relaksu zdecydowałam się na - kolorowanki! :)


Nie było lekko - ledwie wzięłam żółtą kredkę do ręki i się złamała, ajj


Mimo wszystko zdecydowanie wolę flamastry, pominę fakt że na owy rysunek zużyłam po 1/3 długości ok 4 kredek, hah - ale efekt wydaje się być nie najgorszy.
 

Wtorek (05.07.2016r.) 

 Dziś ok 00:00-01:00 czekaliśmy na wyniki z matury w wersji online. 
Skończyło się na tym że się popłakałam ze szczęścia - gdyż wynik był naprawdę dobry!
Jestem taka dumna z mojego chłopaka!
 I tak szczęśliwa zasnęłam.

Obudziłam się ok 5:40, poszukałam zeszyciku i kilka długopisów, zaopatrzyłam się w teczkę, trochę się sama ogarnęłam i spokojnym tempem udałam się na przystanek(gdzie miałam bezpośredni autobus) ok. 15minut. Z rana ludzie są jeszcze zaspani, więc wszystko wygląda dosyć spokojnie.
Stres mimo wszystko znów powrócił i narastał - prysł wraz z rozpoczęciem zajęć, czas zleciał bardzo szybko. I od tej pory byłam już zupełnie szczęśliwa. 


Świeciło piękne słoneczko, humorek powrócił i zniknęły wszelkie obawy, które zagracały moją głowę.

Wracając z kursu - jak to ja - zrobiłam godzinny spacerek.


Dalsza część dnia upłynęła na rozmowach, sprzątaniu, przepisywaniu notatek z ang i czytaniu artykułów po angielsku(na każde zajęcia trzeba przygotować recenzję - mówioną).

Dziś również wybija 6 miesięcy Naszego związku


Studniówkowy kolaż, ah..



6 miesięcy temu spędziliśmy dzień skacząc w parku trampolin, następnie tańczyliśmy na zajęciach z tańca towarzyskiego, by sam koniec dnia zwieńczyć spacerem, późnym wieczorem po Starówce.

 

Od ponad 6 miesięcy uzyskuję wsparcie we wszystkich stanach lękowych, w sytuacjach gdzie stres mnie przerasta, podnoszę się po upadku i zaczynam realizować swoje cele. Zaczynam marzyć, zaczynam być szczęśliwa - po prostu :)

I na koniec SMACZNEGO dla wszystkich oczek:
Uroki lata, hah! :D

Miłego wieczorku Kochani!